środa, 8 lipca 2015

Mój manicure hybrydowy krok po kroku


Po przerwie wracam z obiecanym drugim postem kosmetycznym. 
Nie lubię malować paznokci zwykłymi lakierami. Szybko odpryskują przez co trzeba je często malować. Czasami jest tak, że nie mam czasu doprowadzić ich do odpowiedniego stanu i pomalować, a zdarza się nawet tak, że zabraknie tych kilku minut na zmycie pozostałości po lakierze i chodzę z paznokciami w "łatki", co nie wygląda zbyt korzystnie. Też tak macie? Na szczęście jest rozwiązanie. Najlepszym wyjściem jest manicure hybrydowy. Paznokcie utrzymują się od dwóch do trzech tygodni. Ja osobiście lubię sprawy kosmetyczne więc taka zabawa to dla mnie sama przyjemność. Przedstawie Wam więc krok po kroku jak ja wykonuję taką metodę na swoich paznokciach. 
Występuje kilka niezbędnych rzeczy:
-lampa UV,
-baza,
-top,
-lakier/y hybrydowy,
-primer,
-blok polerski,
-pilnik (banan),
-frezarka (jednak nie jest ona aż tak niezbędna ;)).

 

1. 
Pierwszym krokiem jest nadanie kształtu paznokciom za pomocą pilnika. W zależności w jakim kształcie czujecie się najlepiej, mogą to być kwadraty czy migdałki.
Następnie poleruję wszystkie płytki paznokci blokiem polerskim. W ten sposób matowimy płytkę. 



2.
Kolejnym punktem są skórki. Ja podczas dzisiejszego manicure usuwałam je cąszkami, wcześniej podwadzając je drewnianym patyczkiem.



3.
Tak przygotowane paznokcie przemywam cleanerem aplikując go za pomocą wacików bezpyłowych.



4.
Następnie nakładam primer, który ma za zadanie poprawić przyczepność warstw do płytki paznokcia. Czekam kilkanaście sekund aż wyschnie.
*najpierw cały proces manicure wykonuję na jednej dłoni, później na drugiej, a na koniec zostawiam kciuki.



5.
Pierwszą warstwą jaką nakładam jest BAZA.



Musimy pamiętać o tym, aby były to cienkie warstwy. Unikniemy wtedy m.in. rozlewania się produktu na skórki.



Wkładam łapkę do lampy w celu utwardzenia pierwszej warstwy.



W lampie ustawiony mam TIMER, dzięki czemu nie muszę pilnować czasu - po upływie 2min lampa sama gaśnie. 



6.
Jako, że wybrałam żólty neonowy i beżowy kolor na drugą warstwę składają się beż i biały (pod neon).



Przy skórkach trzeba zrobić to dość precyzyjnie i blisko, żeby za szybko nie było widać odrostu.



Ponownie wkładamy palce do lampy.



7. 
Po wyjęciu nakładamy kolejną warstwę beżu, a na biały nakładam neon. Również utwardzam w lampie.



8.
Jeżeli uznam, że krycie jest ok i nie potrzeba kolejnej warstwy przemywam paznokcie *cleanerem zamieszczonym na waciku, aby móc tworzyć wzorek.
*cleaner pozwala nam na pozbycie się lepkiej warstwy. Aby wzorek, który chcę zrobić był równy pomagam sobie samoprzylepną tasiemką.



Wypełniam zamierzone miejsca neonowym lakierem i utwrdzam przez kolejne 2 min.



9.
Aby dopełnić cały manicure dodałam srebrne kryształki i nałożyłam ostatnią warstwę, czyli TOP i utwardziłam w lampie.



10.
Na koniec przecieram paznokcie cleanerem a skórki oliwką i manicure gotowy :)


niedziela, 21 czerwca 2015

Sopot holiday


Ostatni czas jest dla mnie bardzo intensywny. Jest to spowodowane głównie sesją. Mam wiele egzaminów do zaliczenia, które muszę pogodzić z pracą. Na szczęście zostały mi jeszcze tylko dwa egzaminy i będę mogła cieszyć się wakacjami (nie zapominając o pracy).
Mimo natłoku obowiązków udało mi się wyskoczyć na weekend do Gdańska/Sopotu.
Trafiłam na świetną promocję na polskibus.com, dzięki czemu zakupiłam bilety po 1zł :)
Nie trafiłam jednak na upały, nie mogłam leżeć na plaży, ale i tak spędziłam fantastyczne 3 dni.
Zwiedziłam Gdańsk i Sopot po raz kolejny. Oczywiście nie odpuściłam wejścia na sopockie molo, z którego chciałam Wam pokazać kilka zdjęć. 
Mam na sobie kombinezon z Reserved. Uwielbiam tego typu ubrania. Są mega wygodne i nie trzeba rozmyślać nad zestawieniem ze sobą "góry" i "dołu" :)
Oprócz tego mam czarne slip-on'y z Croppa i szarą torebkę z frędzlami, która jest moim must have tego sezonu, a spod kombinezonu wystaje mi biała góra od kostiumu z H&M.
Już się nie rozpisuję - zapraszam do oglądania zdjęć :)

PS- oczywiście nie zapomniałam o kontynuacji postów o kosmetykach, ale pomyślałam, że fajnie będzie je przeplatać takimi postami. 


















wtorek, 26 maja 2015

my cosmetic

Do tej pory pokazałam Wam moje dwie stylizacje, jednak tym razem chciałam, żeby pojawił się tutaj post kosmetyczny. Postanowiłam rozbić ten post na trzy części: twarz - makijaż i pielęgnacja, paznokcie - manicure hybrydowy oraz pielęgnacja włosów. 
"Wycieczkę" po mojej kosmetyczce zacznę od mojej codziennej pielęgnacji twarzy oraz  makijażu. Nie mam zbyt wielu kosmetyków, same podstawy; kilka podkładów, cienie do powiek, róże, bronzery. Są takie, które kupiłam, jednak nie sprawdziły się na mojej twarzy (szczególnie chodzi o podkłady) i ich nie używam. Jestem osobą, która nigdy nie stawia na firmę czy cenę (droższe - lepsze). Przez moją drogę w świecie makijażu odkryłam mnóstwo kosmetyków "z niższej półki", które spisały się na 5+. Jestem osobą, której zazwyczaj szkoda zostawiać 50 czy 100zł za podkład w drogerii dlatego sprawdzam te tańsze lub korzystam z najbardziej korzystnych promocji. Dlatego myślę, że z moich kosmetyków, choć jest ich niewiele i nie są najlepszych firm, można wyczarować naprawdę super makijaż i bardzo dobrze dbać o cerę.
Wracając do tematu, każdy produkt opiszę - jego działanie, jak mi się sprawdza oraz ceny, żebyście mogły zobaczyć, że za małe pieniądze można o siebie dbać i być piękną :)




PIELĘGNACJA TWARZY




Jak widzicie nie mam ich za dużo i są to raczej niedrogie, drogeryjne produkty.
W mojej codziennej wieczornej rutynie nie zapominam o zmywaniu makijażu. Pamiętajcie o tym, ponieważ cera naprawdę bardzo się niszczy, kiedy 24h na dobę jest "zapchana" podkładami i innymi kosmetykami do makijażu.
Właśnie w tej czynności pomaga mi mleczko ogórkowe do demakijażu firmy ZIAJA do cery tłustej, mieszanej i normalnej. Delikatnie oczyszcza i skutecznie usuwa makijaż. Kosztuje około 9zł i jest bardzo wydajny.
Kupiłam również płyn do demakijażu oczu uniwersalny ZIAJA, jednak jeszcze go nie używałam. Cena około 5zł.
Po zmyciu makijażu przystępuję do jej oczyszczania. Używam żelu odświeżającego do mycia twarzy firmy DELIA COSMETICS. Nie pieni się zbyt mocno z czego jestem zadowolona, bo tego nie lubię. Możecie go kupić za około 8zł.
Na zdjęciu widać również żel do mycia twarzy LA ROCHE-POSAY. Jest to produkt farmaceutyczny. Używam go, kiedy na twarzy pojawi mi się więcej niedoskonałości.
Po umyciu twarzy przechodzę do jej nawilżania. Zawsze na noc nakładam krem odżywczy na noc z EVELINE (cena około 15zł) lub krem intensywnie nawilżający z RIVAL DE LOOP, który jest bardzo tani (około 8zł), a sprawdza się rewelacyjnie. Rano skóra faktycznie jest nawilżona i delikatna - podobnie z resztą jak w przypadku tego pierwszego.
Stosuję również krem pod oczy RIVAL DE LOOP, z którego też jestem bardzo zadowolona. W rossmannie zakupiłam go za około 9zł.
Jak widzicie to są tanie kosmetyki, których nie musimy kupować zbyt często.
I to jest dowód na to, że tanie kosmetyki też dają radę :)





MAKIJAŻ



Na zdjęciu przedstawiłam Wam kosmetyki, których używam najczęściej. 
Podzielę je na twarz, oczy i usta.




TWARZ



Makijaż zaczynam od nałożenia bazy. Używam tej z firmy INGRID. Jest bardzo fajna, szybko się wchłania. Następnie nakładam podkład z RIMMELA MATCH PERFECTION różowym jajkiem  BEAUTY BLENDER. Nie ma nic wspanialszego od tej gąbeczki. Podkład rozprowadza się równomiernie i wygląda naturalnie. A szczególnie ten podkład. Wcześniej używałam podkładu z tej samej firmy, z której posiadam bazę jednak kiedy zaczęło robić się ciepło przestał się sprawdzać. Długo szukałam odpowiedniego podkładu i odkryłam, że idelanym podkładem dla mnie jest właśnie ten z RIMMELA. Jest lekki i idealnie dopasowuje się do mojej skóry.
Pod oczy używam korektora o płynnej konsystencji z GOLDEN ROSE. Jego konsystencja jest delikatna przez co się nie waży, a dobrze przykrywa moje cienie pod oczami. Stosuję go również pod linię brwi w celu rozjaśnienia łuku brwiowego.
Kolejnym korektorem, którego używam jest korektor w sztyfcie również firmy GOLDEN ROSE, Tego używam do maskowania niedoskonałości.
Wszystko utrwalam pudrem SYNERGEN. Dzięki niemu moja skóra nie świeci się przez dłuższy czas.
Następnie nakładam pod kości policzkowe brązer w kuleczkach BALL BLUSHER z GOLDEN ROSE.
Na kości policzkowe nakładam róż NATURAL BEAUTY z firmy LOVELY. Nie ma zbyt mocnego pigmentu, co jest dla mnie dużym plusem, ponieważ wolę go nałożyć dwa razy, ale odpowiednią ilość niż raz i zrobić z siebie lalkę ;)
Face gotowy, przechodzimy do makijażu oczu,




OCZY


Jak możecie zauważyć po zdjęciu, stawiam na minimalizm. Nie lubię mocno kolorowych makijaży, choć jedną, małą kolorowa paletkę cieni posiadam, jednak nie umieściłam jej na zdjęciu, bo chciałam Wam pokazać te kosmetyki, których używam najczęściej.
Zaczynam od brwi. Mam do nich specjalny cień z GOLDEN ROSE, ale spokojnie możecie zastąpić go zwykłym brązowym cieniem do powiek. Warto też wspomnieć, że co jakieś 3 tygodnie nakładam hennę na brwi, więc cieniem jedynie poprawiam delikatnie kolor. Dolną linię rzęs zaznaczam brązową kredką do brwi CLASSIC również z GOLDEN ROSE.
Przechodzę do nakładania cieni. Używam paletki z LOVELY, która zawiera jasne beżowe cienie przechodząc do kilku odcieni brązu, To są moje kolory. Łączę zazwyczaj beż z średnim brązem, wygląda to moim zdaniem bardzo ładnie. Cienie mają delikatny pigment, ale kiedy chcemy mieć bardziej wyraziste kolory wystarczy nałożyć bazę pod cienie.
Następnie używam eyelinera z LOVELY w pędzelku lub EVELINE w pisaku. Tym w pisaku robię kreskę szybciej, jednak mocniejszy pigment zawiera ten w pędzelku. 
Potem tuszuję rzęsy. Wcześniej tym różowym z GOLDEN ROSE, teraz używam PUMP UP  z LOVELY. Ma bardzo fajną silikonową szczoteczkę, lekko wygiętą "w banana" co pozwala dokładnie, wygodnie i równomiernie rozprowadzić tusz.
Jak zauważyliście sporo kosmetyków mam z LOVELY. Jest to tania firma, dlatego zawsze będąc w drogerii zaglądam do tej szafy i często kuszę się na jakąś tanią nowość.
Zostało tylko wykończenie czyli,,,




USTA



Jak widać nie ma ich zbyt wiele. Lubię malować usta, najlepiej czuję się w różach i czerwieniach dlatego właśnie w takich kolorach pomadki posiadam. 
Posiadam trzy z GOLDEN ROSE. Dwie VELVET MATTE nr 24 i i 04 oraz jedną ze starszej kolekcji ULTRA RICH COLOR nr 48 (leżące srebrne etui).
Te matowe uwielbiam. Bardzo długo trzymają się na ustach mimo jedzenia i picia w ciągu dnia.
Pamiętajmy, aby nocą nawilżać usta kiedy używamy matowych pomadek, bo te wysuszają je.
Nową zdobyczą jest pomadka PERFECT COLOR z MISS SPORTY nr 039.
Bardzo fajnie się nakłada jednak jej konsystencja jest miękka dlatego w obawie przed "rozlewaniem się" pomadki kupiłam konturówkę PERFECT LINE  z LOVELY.
Oczywiście nie zapominam o pielęgnacji ust. Masło lub balsam z NIVEA to "miód" dla moich ust. One to uwielbiają :)



I to chyba wszystko w dzisiejszym poście. 
W następnym pokażę Wam wszystko co posiadam i wiem o manicure hybrydowym.
Zrobię krótki tutorial jak wykonuję taki manicure krok po kroku :)


piątek, 24 kwietnia 2015

ombre hair and cardigan

 Zdjęcia w dzisiejszym poście zostały zrobione mega spontanicznie. 
Tło to UMK-owskie miasteczko. 
Nie jest ich zbyt dużo, ale myślę, że wystarczy, żeby pokazać Wam moją stylizację na ten dzień.
Zawsze, na każdych zdjęciach jakie tu wrzucam i będę wrzucać, mam na sobie ubrania, które noszę na co dzień. 
Chce Wam pokazać siebie - jaka jestem każdego dnia.
Jak zdążyliście zauważyć, moje stylizacje to typowe "zwyklaczki", bo właśnie tak najlepiej się czuję.
Zawsze stawiam na prostote. 
Podobno mniej, znaczy więcej.. ;)









czwartek, 16 kwietnia 2015

flavour forest

Korzystając z wolnego popołudnia wybrałam się do lasu na spacer.
Przy okazji nie zapomniałam zrobić kilku zdjęć mojego ootd :)
Dżinsy, koszulka i parka to "zwykłe" połączenie na "zwyczajny" dzień.
Wisienką na torcie tej stylizacji są czarne botki na obcasie i mała torebka.
Zapraszam do oglądania :)